TRANSLATE OUR BLOG TO YOUR LANGUAGE

piątek, 19 kwietnia 2013

Rozdział 14 . ! - EPILOG


PARĘ DNI PÓŹNIEJ;
Jesteśmy na wywiadzie, bez Zayn’a....
-A gdzie jest Zayn?- spytała reporterka, byliśmy przygotowani na to pytanie , bo wiedzieliśmy że o to spyta...
-Właśnie, na razie nasz zespół przestał funkcjonować, mamy kryzys..- powiedział Liam.
-Ale kiedy znów będzie dobrze od razu was poinformujemy.-Lou , reporterka jeszcze o coś popytała i wróciliśmy do domu …..

2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ;
Minęło już 2 miesiące od śmierci Em.. Zayn’a dziś przeprosiliśmy i znów jesteśmy zespołem.. i normalnie funkcjonujemy…

3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ;
Ostatnio Zayn dziwnie się zachowuje i dziś chce z nami porozmawiać, siedzimy w salonie i czekamy na niego.
-Więc chłopaki… Przepraszam was, ale odchodzę od zespołu.- powiedział.
-Co?!- krzyknęliśmy wszyscy razem.
-Nie mogę już z wami być, cały czas zespół kojarzy mi się z Emily.. i coś mówi mi, że muszę odejść..-powiedział.
-Ale Zayn, bez ciebie my już nie jesteśmy zespołem! Nie rób nam tego.- Liam
-Nie znajdziemy drugiego takiego Zayn’a, a nawet jeśli to ty jesteś jedyny w swoim rodzaju.. ty dopełniasz One Direction.- Lou.
-Zayn nie rób tego..- zaczął płakać Niall.
-Zayn ty na serio chcesz nas zostawić.. Chcesz zburzyć to wszystko co do tej pory budowaliśmy?- mówiłem z niedowierzaniem.
-Przykro mi..-  szepnął.
-Przykro ci?! A co my mamy czuć, zostawiasz nas! Przez ciebie się rozpadnie zespół!- Krzyknął Liam. Nie spodziewałem się , że może coś takiego powiedzieć...
-Tak na ten zespół pracowaliśmy ciężko, przeżywaliśmy zloty i upadki.. i na co to było?- Lou.
-Ja poświęciłem dla tego zespołu dziewczynę.-powiedział Niall.
-Zayn czy ty naprawdę chcesz to wszystko zepsuć w jednej chwili?- spytałem.
-Przepraszam..- powiedział spuszczając głowę .
-Nie powtarzaj się.. I zwykłe przepraszam nie pomoże- Lou.
-Emily na pewno by tego nie chciała.- kolejne słowa wypowiedziane przez Laim'a , których się nie spodziewałem z jego ust , prędzej z Louis'a , swoich ale na pewno nie Liam'a .
- A co powiedzą fani?- Niall.
-Kiedyś myślałem, że One Direction tylko starość rozłączy..- westchnąłem.
-Nie mogę uwierzyć, że One Direction się rozpada..- Lou.
-Prędzej bym pomyślał, że Harry będzie pierwszy zdolny to zrobić.. ale ty Zayn..- Liam.
-Jutro zagramy ostatni koncert.- powiedziałem.. z łzami w oczach.. i poszedłem do siebie, wszyscy poszliśmy do swoich pokoi…..
Już jedziemy na koncert.. wszyscy są cicho i nikt nie ma humoru…
Weszliśmy na scenę a wszystkie fanki zaczęły piszczeć..
-My chcieliśmy wam przekazać ważną wiadomość… To już koniec One Direction . Zayn odchodzi..- powiedziałem.
-Nie! Nie odchodzę… wczoraj jeszcze chciałem, ale się z tym przespałem i jak pomyślałem, że mam zostawić chłopaków… to są najlepsi przyjaciele pod słońcem, nie znalazłbym lepszych.. I kto by się opiekował Niall’em… Nie mogę im tego zrobić i wam.. One Direction będzie dalej funkcjonowało.- powiedział Zayn uśmiechając się do nas.. po jego przemowie wszyscy się przytuliliśmy i daliśmy najlepszy koncert jaki moglibyśmy..
3 LATA PÓŹNIEJ;
Zespół nadal jest i nie zapowiada się na to, żeby miało być inaczej, mieszkamy w Londynie wszyscy razem, nikt z nas nie wspomina o tym, że Zayn kiedy kolwiek chciał odejść.. Znalazł sobie dziewczynę i jest szczęśliwy, choć w sercu na pewno zawsze będzie miał Emily.. Tak jak my wszyscy.. Była kimś ważnym w naszym życiu i nigdy o niej nie zapomnimy.
-Gdybym mógł cofnąć czas..- powiedziałem jak siedzieliśmy w salonie,  Zayn’a wyszedł , więc spokojnie mogliśmy porozmawiać na temat Emily.
-Ale nie cofniesz, nikt go nie cofnie..-  Liam.
-Tak, ja też bym wiele zmienił..- westchnął Lou.
-Ona była częścią nas.. Częścią rodziny Directioners.- Niall.
-Ciekawi mnie co się stało, że Zayn dał jej do zrozumienia , że jej nie kocha..- Liam.
-No sam z siebie, by jej tego nie zrobił..- Lou.
-Musiało się coś lub ktoś do tego przyczynić..- Niall.
-Podejrzewam, że raczej ktoś.- Powiedziałem.
- No tak, ale się nie dowiemy..- Lou
-Jest za późno.. na wszystko..- powiedział Liam i wyszedł gdzieś..

KONIEC !  

########################################################################

Hej , podoba wam się zakończenie ? Czy nie koniecznie ? Miałam dodać jutro ostatni rozdział , ale dodałam dziś xD Mam nadzieję , że spodobało wam się moje opowiadanie ;) Proszę o komentarze ;)  Jeśli założę drugiego bloga , którego mam w planach dam wam znać tutaj ;)

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział 13 . !


Jak rano wstałam to się wykąpałam, później wysuszyłam włosy, ubrałam się, zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Jak zjadłam było po 11, poszłam do salonu i włączyłam TV, zaczęłam oglądać w między czasie zasnęłam obudził mnie SMS od Zayn’a
*Musimy porozmawiać. Teraz!!  Czekam w parku przy fontannie.*- przestraszyłam się, bo dla mnie to znaczyło, że chce ze mną zerwać.. ale miałam nadzieje, że to coś innego, szybko ubrałam buty i wybiegłam z domu, najpierw go zamykając. Dobiegłam do fontanny on już tam był, miał poważny wyraz twarzy.
-O co chodzi?- spytałam i chciałam go pocałować, ale on się odsunął. Już wiedziałam, że chce ze mną zerwać i zrobiło mi się smutno, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego.
-słuchaj, to nie ma sensu ja cie już nie kocham, a udawać mi się nie chce.- powiedział na spokojnie z uśmiechem na twarzy, a mi zaczęły lecieć łzy.
-Zayn jesteś dla mnie wszystkim i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie… Odejdź jeśli tego chcesz, ale ja nie mam po co żyć bez ciebie.- powiedziałam i się odwróciłam, ale Zayn złapał mnie za rękę.
-Nie rób nic głupiego, życie leci dalej, czasami po prostu tak się dzieje.- spojrzał w moje oczy, ja nic nie powiedziałam tylko wyrwałam rękę i płacząc wróciłam do domu. Napisałam dwa listy.

*Do chłopaków*
Byliście dla mnie wszystkim, przepraszam was, że wam to robię. Nie wincie za to Zayn’a to był mój wybór..Ale nie mogę bez niego, żyć, bez niego moje życie nie ma sensu. A wy? Byliście dla mnie jak bracia , przyjaciele , rodzina.. lepszych przyjaciół, braci nie mogę sobie wyobrazić..  Każdy z was ma coś co dopełnia was w jakiś sposób.. Kocham was. Mimo, że nie byliście moją rodziną, ja czułam jakby właśnie tak było.. ;) 
Wasza Emily xx
*Do Zayn’a*
Nie wiem dlaczego ty mi zadałeś tyle bólu, choć zapewniałeś, że mnie kochasz.. Ja cię kocham.. Kiedy mówiłam, że nie.. cóż kłamałam.. Przepraszam cię, że to zrobiłam.. ale ja po prostu nie umiem bez ciebie żyć, jesteś jak narkotyk, a ja się od ciebie uzależniłam… I proszę cie nie obwiniaj się za to.. to był tylko i wyłącznie mój wybór.. uznałam, że tak będzie lepiej.. i pamiętaj po mimo tego, że nie ma mnie wśród was osobo, to nie znaczy, że nad wami nie czuwam.. ja zawsze będę nad wami czuwać i przy was być.. pamiętaj o tym..
Na zawsze twoja Emily xxx

*Do Taty*
Tato kocham cię , przepraszam że ci to zrobiłam , ale nie umiałam żyć z taką myślą.. Ale nie martw się będę czuwać nad tobą z góry , razem z mamą. Nie przejmuj się tym , że mnie nie ma , bo życie leci . Ale nie zapominaj o mnie . Kocham cię . !
Twoja kochana córeczka Xx

Schowałam listy do kopert. Na kopertach napisałam „do Zayn’a” , „do chłopaków” i „Do taty”, założyłam bluzę i kaptur na głowę. Wyszłam z domu i do koperty chłopaków włożyłam klucz od mojego domu. Włożyłam listy do ich skrzynki w bramce teraz są chyba na wywiadzie, tacie też włożyłam do skrzynki w bramce w tej chwili jest w pracy. Jak włożyłam te listy to poszłam na najbardziej ruchliwą ulice w Londynie, stałam na krawędzi chodnika, z rękoma w kieszeniach bluzy.
-Dobra teraz, albo nigdy.- powiedziałam pod nosem i wyszłam na ulice, zobaczyłam jak samochód jedzie prosto na mnie i poczułam straszny ból.. a później zobaczyłam tylko ciemność..
 [ Harry ]
Byliśmy na wywiadzie, ja zapomniałem wyciszyć telefon zaczął dzwonić.
-Ktoś tu chyba zapomniał wyłączyć telefon.- powiedziała prezenterka.
-Tak przepraszam bardzo.- spojrzałem na wyświetlacz tata Emily..
-Musze to odebrać.- powiedziałem i zeszłem z planu..
Rozmowa.;
*Słucham pana.
*Harry… Ona nie żyje.
*co?! Gdzie mam przyjechać?
*Na najbardziej ruchliwą ulice szybko!
Rozłączyłem się i momentalnie zaczęły mi lecieć łzy.
-Chłopaki.. chodźcie szybko.- powiedziałem załamującym się głosem.
-Co się stało?- zdziwili się.
-Ona.. ona.. nie.. ży..- nie dokończyłem i się rozpłakałem, chłopaki chyba sobie dopowiedzieli, bo im tez zaczęły lecieć łzy.
-Musimy jechać..- powiedziałem jeszcze i wyszliśmy ze budynku.- na najbardziej ruchliwą ulice.- burknąłem przez płacz do Liam’a, który prowadził, pojechaliśmy tam,  było pełno ludzi, policja, pogotowie.. szybko wysiedliśmy z samochodu i podbiegliśmy tam.
-Co się tu stało?- spytałem starszej kobiety.
-Dziewczyna, stała na krawędzi chodnika, a w pewnej chwili weszła na ulice..  jeden samochód wjechał prosto na nią, bo nie zdążył wyhamować. Dziewczyna była drobna nie przeżyła tego- powiedziała staruszka i poszła, ja non stop ocierałem łzy.
-Jesteście.- podszedł do nas jej tata.
-Tak.. czy.. czy możemy jakoś pomóc?- spytał Liam.
-Nie.. jedźcie do domu za 3 dni będzie pogrzeb.- powiedział, my pojechaliśmy do domu.
-Ej są jakieś listy!- powiedział Lou, wyjmując dwa listy ze skrzynki.- Jeden do nas wszystkich.. a jeden do Zayn’a.- dał mu list, który był jego i weszliśmy do domu, poszliśmy do salonu i Lou zaczął czytać list.
- Jesteście dla mnie wszystkim, przepraszam was, że wam to robię. Nie wincie za to Zayn’a to był mój wybór..Ale nie mogę bez niego, żyć, bez niego moje życie nie ma sensu. A wy? Byliście dla mnie jak bracia, przyjaciele rodzina.. lepszych braci, przyjaciół nie mogę sobie wyobrazić..  Każdy z was ma coś co dopełnia was w jakiś sposób.. Kocham was. Mimo, że nie byliście moją rodziną, ja czułam jakby właśnie tak było.. ;)  Wasza Emily xx - przeczytał ze łzami..
[ Zayn ]
Jak Lou przeczytał ten list to poszedłem do swojego pokoju, cały czas chce mi się płakać i obwiniam się o to, że ona nie żyje.. Otworzyłem list i zacząłem czytać..
- Nie wiem dlaczego ty mi zadałeś tyle bólu, choć zapewniałeś, że mnie kochasz.. Ja cię kocham.. Kiedy mówiłam, że nie.. cóż kłamałam.. Przepraszam cię, że to zrobiłam.. ale ja po prostu nie umiem bez ciebie żyć, jesteś jak narkotyk, a ja się od ciebie uzależniłam… I proszę cie nie obwiniaj się za to.. to był tylko i wyłącznie mój wybór.. uznałam, że tak będzie lepiej.. i pamiętaj po mimo tego, że nie ma mnie wśród was osobo, to nie znaczy, że nad wami nie czuwam.. ja zawsze będę nad wami czuwać i przy was być.. pamiętaj o tym.. Na zawsze twoja Emily xxx - przeczytałem i zaczęły mi lecieć łzy.. to prze zemnie.. zeszłem na dół.
-To przeze mnie jestem idioto!- powiedziałem jak wchodziłem do salonu.
-Nie to nie twoja wina.- powiedział Harry.
-Tak to moja wina.- powiedziałem.
[ Harry ]
-Dobra Zayn, jesteśmy jak bracia, ale spójrzmy prawdzie w oczy to jest twoja wina. Kochałeś ją a dałeś jej do zrozumienia, że jej nie kochasz. Dlaczego to zrobiłeś? Dlatego, że nie poszła z tobą do łóżka przez ten czas co byliście razem? Nie prędzej to później by to zrobiła, bo cie kochała. A ty jej nie pozwoliłeś.- powiedziałem to co wszyscy z nas myślą, a Zayn spojrzał na mnie dziwnie.
-A ty co możesz wiedzieć o prawdziwej miłości? Nigdy nie byłeś w poważnym związku z dziewczyną w twoim wieku lub młodszą. Ty zawsze wybierasz te starsze. Nie ma to jak 30-stolatki.- pokazał kciuk w górę i wyszedł..
POGRZEB EMILY;
Zayn od sytuacji, nie przychodzi do domu.. teraz pierwszy raz go widzę od tamtej kłótni między nami.
-Zayn, przepraszam poniosło mnie.- powiedziałem do niego.
-Taa jasne.. powiedziałeś to co myślisz.- odpowiedział.
-Ale Zayn, bez ciebie nie ma zespołu..- powiedziałem, a on tylko wzruszył ramionami….

####################################################################

Kiedy Emily zginie będzie opowiadał Harry , a jeśli ktoś inny to będzie pisane jak zawsze ;) Już prawie koniec tej historii ;c I naprawdę przepraszam za błędy .

Rozdział 12 . !


NASTĘPNY DZIEŃ PO POŁUDNIU;
Siedziałam w salonie na kanapie, gdy nagle usłyszałam śpiewanie Zayn’a…
-Chociaż biegnę przed siebie, serce przestało bić. Tak trudno jest być przedmiotem w torebce tylko na gorsze dni, a wymarzyłem sobie dom gdzie ty i ja zbudujemy silną więź, ulokowałem gdzieś na giełdzie uczuć nas. Wzbijałem się, a sięgam dna. Pomyliłem się jeszcze raz, a nie da w dłoni zamknąć się dwóch dzikich serc. Nazywam się winny, bo co kolwiek zrobiłbym, już nigdy nie będę właśnie tym z kim chciałaś być.
To, że kiedyś odejdziesz to jak rzucić na stół, w kasynie los. Spoglądałaś niepewnie kiedy mówiłem w prost,  że mamy szczęście znaleźliśmy siebie już tak jak dusze dwie co łączą się na zawsze. Nagle niebo spada w dół. Zabierasz wszystko! Zabierasz wszystkoo oo!
A pomyliłem się jeszcze raz, a nie da w dłoni zamknąć się dwóch dzikich serc. Nazywam się winny, bo co kolwiek zrobiłbym już nigdy nie będę właśnie tym z kim chciałaś być.
A pomyliłem się jeszcze raz, a nie da w dłoni zamknąć się dwóch dzikich serc. Nazywam się winny, bo co kolwiek zrobiłbym, już nigdy nie będę właśnie tym z kim chciałaś być.
Pomyliłem się jeszcze raz, a nie da w dłoni zamknąć się dwóch dzikich serc. Nazywam się winny, bo co kolwiek zrobiłbym, już nigdy nie będę właśnie tym z kim chciałaś być. – Zaśpiewał a ja kompletnie nie wiedziałam co mam powiedzieć. Chciałam mu rzucić się w ramiona i wybaczyć, ale musiałam być silna.
-I co myślisz, że to wystarczy? Jeśli tak to się mylisz, muszę to najpierw dobrze przemyśleć. Jak to przemyślę to się odezwę.- powiedziałam i poszłam do swojego pokoju, on chyba poszedł… Ja siedziałam i myślałam, postanowiłam dać mu tą ostatnią szansę. A teraz wymyślam jakieś sensowne zdanie, które mu powiem.. W końcu wymyśliłam, więc napisałam mu SMS’a.
*Za 5 minut w parku przy fontannie.*- wysłałam.
Ubrałam buty i wyszłam z domu, najpierw go zamykając. Dochodziłam już do umówionego miejsca zobaczyłam, że Zayn już tam jest. Podeszłam do niego.
-Cześć.- powiedziałam, on odwrócił się do mnie.
-O cześć!
-Długo czekasz?- spytałam.
-Nie.. No to?- pospieszył mnie.
-Więc.. postanowiłam dać ci to ostatnią szanse. Ale to już naprawdę ostatnia. Bo naprawdę mi się nie uśmiecha płakanie po nocach przez ciebie.- powiedziałam poważnie.
-Dobrze. Obiecuję, że jej nie zmarnuję! Więc jesteś moją dziewczyną?- spojrzał na mnie.
-Noo.. chyba tak.- uśmiechnęłam się, Zayn mnie pocałował, podniósł i okręcił wokół siebie… Brakowało mi go przez ten czas.. Pochodziliśmy po parku.. później on odprowadził mnie do domu i sam poszedł do siebie.. jak weszłam do domu, było po 22 wykąpałam się, ubrałam piżamy i poszłam spać…
6 TYGODNI PÓŹNIEJ;
Już sześć tygodni jestem z Zayn’em, chłopaki mi mówią, że nawet nie wiem jak miło im widzieć jak się uśmiecham. Tylko, że ostatnio Zayn czepia się wszystkiego i się kłócimy.. ja próbuję unikać tych naszych „sprzeczek”, ale czasami po prostu się nie da. Dawno nie byłam na grobie mamy. Więc dziś poszłam, później zaszłam do taty przywitałam się z nim, miał robotę, więc siedział w swoim gabinecie, a ja bawiłam się z max’em. O 19 wróciłam do domu, zapomniałam wziąć telefonu, więc zaraz go wzięłam do ręki. Spojrzałam na wyświetlacz a tam 20 nieodebranych połączeń od Zayn’a i 20 SmS’ów też od niego w stylu: Gdzie jesteś?; Czemu się nie odzywasz? ; etc. Zanim wszystkie przeczytałam było już grubo po 23, więc niewiele myśląc wykąpałam się i poszłam spać…
Obudziłam się o 8 coś, ubrałam się zeszłam do kuchni zrobiłam sobie śniadanie. Po śniadaniu poszłam na TV, oglądałam muzyczne kanały do 13, później poszłam do chłopaków, bo dawno nie byłam u nich na ogół to Zayn przychodził do mnie, lub chodziliśmy po mieście. Więc stałam pod drzwiami domu One Direction i pukałam, otworzył mi Harry. Jak zobaczył, że to ja to zawołał resztę i zaczęli mnie ściskać.
-Dusicie mnie- powiedziałam.
-Sorry.- odpowiedział Lou i mocniej mnie ścisnął, a następnie puścił, poszliśmy do salonu, Zayn’a nie było nigdzie.
-A gdzie Zayn?- spytałam.
-U rodziny jutro wraca po południu, przynajmniej tak powiedział.- odpowiedział Niall.
-Aha.- cały dzień prze siedziałam u chłopaków, wygłupialiśmy się i takie tam. Późno wieczorem wróciłam do domu, byłam wykończona, więc w ubraniach poszłam spać…..

#####################################################################

Wiem, że ta piosenka jest Polska i wgl , ale opowiadanie to w końcu fikcja ;) A z to piosenko chodzi , że niby Zayn ją wymyślił ;) Przepraszam , że taki krótki rozdział ;)

środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 11 . !


[ Emily ]
Leżałam w Sali, myślałam, że tego nie przeżyje, ale człowiek nie zawsze dostaje to czego oczekuje.. Gdy tak rozmyślałam do Sali wszedł Harry, ucieszyłam się, że nie będę tu już sama, chociaż nie ukrywam myślałam, że pierwszy przyjdzie Zayn. No niby nie chcę znać go za to co mi zrobił, ale co jak co to on powinien tu przyjść pierwszy..
-Cześć! Jak się czujesz?- spytał siadając na krzesełku obok łóżka.
-Zależy z jakiego punktu psychicznie źle a nawet bardzo, fizycznie, bywało lepiej.- sztucznie się uśmiechnęłam.
-To klapa- powiedział.
-Wiesz co? Tak myślałam sobie i wyprowadzam się do Polski. Za dużo wycierpiałam tu przez Zayn’a a Londyn nie daje mi o tym zapomnieć i wciąż przypomina.
- A wiesz po co to zrobiłam?- wskazałam na rękę.- bo chciałam się wyrwać z tego świata… Nie dlatego, że chce brać Zayn’a na litość czy coś, żeby mnie teraz przepraszał i wgl. Co by nie było prawdą..- powiedziałam.
-Ale..- nie pozwoliłam mu nic powiedzieć.
-Nic mnie tu nie trzyma, a jeśli Zayn’owi by tak naprawdę, ale na prawdę zależało to by tu siedział. Nie sądzisz? A on nawet się pewnie nie przejął tylko zajmuje się w domu to swoją lalunio. Mam rację ? - kontynuowałam.
-Nie.. jak cię zabrali to on ją wygonił i powiedział, że nie chce jej znać. Do szpitala nie chciał z nami jechać, ale przyjechał.- powiedział, ja nic nie zdążyłam odpowiedzieć, bo do Sali weszła reszta i musiałam zacząć udawać, że wszystko w porządku..
PARĘ DNI PÓŹNIEJ;
Jestem już u siebie w domu Zayn się niby trochę mną przejął.. ale nie gadamy ze sobą. Musiałam dać klucze chłopakom, bo nie chcą żebym zrobiła znów coś głupiego… Teraz wzięłam gitarę i zaczęłam grać i śpiewać.. ostatnio coś mnie tchnęło i zaczęłam pisać swoje piosenki i teraz właśnie grałam i śpiewałam swoją.
-Co to za piosenka? Nie znam jej..- powiedział Zayn wchodząc do mojego pokoju jak skończyłam..
-A co ty tu robisz? I jak weszłeś? Nie dałam ci kluczy ? Chłopaki ci dali ? I kazali przyjechać ?- zaczęłam zasypywać go pytaniami.
-Chciałem sprawdzić jak się czujesz..
-Jak umierałam to jakoś się nie przejąłeś.- burknęłam pod nosem.- tak nie znasz tej piosenki, bo to moja piosenka..
-Fajna..
-Dzięki..- odpowiedziałam, a Zayn jakoś tak zamyślił się..
-Ej.. Ziemia do Zayn’a.- pomachałam mu ręką przed twarzą.
-Sorry, zamyśliłem się..
-Zauważyłam..
-Spadam.- powiedział i wyszedł..
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ;
Siedziałam sobie na tarasie… i słuchałam muzyki, poczułam czyjąś dłoń na ramieniu to El.
-Co tak sama siedzisz?- spytała.
-A mam do niego iść?- powiedziałam z sarkazmem.
-No może, może.
-Sarkazm to dla ciebie język obcy, co nie ?
-Nie, a dlaczego..
-Nie ważne..- pogadałyśmy trochę i już musiała iść i znów sama. Weszłam do salonu i zaczęłam oglądać TV, o 1 w nocy poszłam spać…
Rano wstałam jak zwykle nie za wesoła i wgl. Postanowiłam odwiedzić grób mamy, z samego rana ubrałam się i wyszłam z domu, zamknęłam drzwi i ruszyłam na dzmentarz. Doszłam tam tam w 5 minut, pomodliłam się i opowiedziałam mamie co się stało i co zrobiłam. Później wróciłam do domu, brakuje mi mamy.. choć wiem, że jest przy mnie i czuwa nade mną. W domu zjadłam coś i poszłam do pokoju, włączyłam laptopa , zajrzałam na Facebook’a i Twittera. Ale nie bardzo mnie obchodziło co się dzieje.. wyłączyłam laptopa i poszłam spać…

#####################################################################

Jest krótki ... Przepraszam ..

wtorek, 16 kwietnia 2013

Rozdział 10 . !


Obudziłam się rano, ale co jest dziwne nie miałam kaca, ostatnie co pamiętam z wczoraj to jak całowałam się z Zayn’em.. nic więcej.. po prostu pustka. Rozejrzałam się po pokoju, to jest mój pokój, spojrzałam na bok, obok mnie leżał Zayn.. „O boże co my robiliśmy?!”- pomyślałam.
-Wstałam z łóżka, ubrałam się wykonałam poranną toalet i zeszłam do kuchni. Po chwili z góry zbiegł Zayn i zaczął pić wodę, wypił cało butelkę na raz.
-Cooo ? Kac morderca nie ma serca - zaśmiałam się.
-A ty nie masz!?- zrobił wytrzeszcz - Wypiłaś więcej ode mnie.- Dodał.
-Yyy, nie.- odpowiedziałam a on zrobił wyszczerz.- no co?- spytałam.
-Na serio?- zdziwił się.
-tak.- odpowiedziałam, a on już nic nie odpowiedział.- A tak wgl to jak tu doszliśmy?- spytałam po chwili.
-Chyba  przyszliśmy  jak impreza się skończyła…- odpowiedział.
-A czy my?.. wiesz..- zacięłam się.
-Nie, nie.. nie martw się.- odpowiedział.- no chyba, że chcesz.- poruszał zabawnie brwiami.
-A dlaczego spałeś w moim łóżku?- wyminęłam to pytanie ze strony Zayn’a.
-Nie wiem..- odpowiedział tajemniczo. A ja poszłam do salonu i usiadłam na kanapie, włączyłam TV i oglądałam. Po jakimś czasie poczułam pocałunki na szyi i karku…
-Zayn.. ni..- nie dokończyłam, bo Zayn pocałował mnie, chwile się całowaliśmy.
-Dobra Stop!- powiedziałam.
-Co?- zdziwił się.
-Przyjaciele raczej nie mają takich relacji między sobą.- powiedziałam.
-W moim świecie mają.- powiedział.
-Dobra.- powiedziałam.
-Na serio? Spytał.
-nie.- odparłam.
-dobra, tak pogrywasz? To ja też zagram.- powiedział wkurzony i wyszedł… Ja do wieczora oglądałam Tv, na wieczór wykąpałam się, ubrałam piżamy i poszłam spać…
Obudziłam się rano i od razu, zerwała się z łóżka, poszłam się ubrać, wykonałam poranną toaletę, zjadłam coś i poszłam do chłopaków. Szłam ze słuchawkami w uszach, aż stanęłam pod drzwiami domu chłopaków, wyłączyłam piosenki, wyjęłam słuchawki z uszu i zapukałam. Otworzyła mi El.
-Hej, mogę wejść? I przyniosłam ci rzeczy twoje.- powiedziałam.
-Hej, tak wejdź i dzięki za rzeczy.- powiedziała wpuszczając mnie do domu i biorąc odemnie swoje rzeczy, przeszłyśmy do salonu.
-Dlaczego znów się z nim pokłóciłaś? Wczoraj było dobrze.- powiedziała.
-Jak to? Przecież.. ale.. a no tak.- powiedziałam.
-No to ?! Ja chce wiedzieć wszystko.- powiedziała.
-Dobra..- opowiedziałam jej cało historie i wgl co się rano stało wczoraj…
-Nieźle…- Powiedziała.- A może jesteś głodna?- spytała po chwili.
-A co masz?
-Naleśniki z nutellą i kakao.
-Naleśniki, zawsze.- wyszczerzyłam się, poszłyśmy do kuchni El podała mi naleśniki i kakao. Zaczęłam, jeść ona też jadła. W pewnym momencie do kuchni wszedł Zayn.
-Cześć- powiedziałam obojętnie.
-Cześć – odpowiedział takim samym tonem głosu i zaczął robić sobie coś do jedzenia. Do kuchni weszła jakaś laska i przytuliła go od tyłu, a następnie pocałowała w usta Zayn jej powiedział, że wygląda śliczne. Tak samo mi mówił kiedy u niego nocowałam i byłam w tej bluzce rano.. coś mnie tchnęło i wyszłam do salonu, El wyszła za mną.
-Ty go kochasz.- powiedziała na wstępie.
-Nie.- odpowiedziałam stanowczo.
-Nie mówisz mi nic, ja wiem że ty go KOCHASZ.- powiedziała
-Nie, a nawet jeśli to co?
-To co? Spoko, ukrywaj w sobie to do końca życia i cierp.- powiedziała z kpiną.
-Nie prawda, nie cierpię.- powiedziałam bliska płaczu, a wtedy z kuchni wyszedł Zayn obściskując się z tą swoją lafiryndą. Ja bez słowa ze łzami w oczach pobiegłam na górę, na schodach minęłam się z Harry’m. weszłam do łazienki i się w niej zamknęłam, usiadłam na płytkach i zaczęłam płakać..Ale po chwili podniosłam głowę, otarłam łzy i zaczęłam rozglądać się za żyletką, leżała na umywalce, wzięłam ją i trzymałam nad ręką, bo trochę się wachałam…
Ale jak pomyślałam o tym co było przed chwilą, przecięłam skórę.
-Ał..- powiedziałam cicho i zaczęła lać się krew, której było coraz więcej. Ktoś się dobijał do łazienki chyba Harry.
-Emily nie rób nic głupiego! Słyszysz mnie!- To było ostatnie co usłyszałam, potem był tylko szum i zamknęłam oczy…
[Harry]
Stałem pod drzwiami łazienki i krzyczałem.. ona się nie odzywała szybko zawołałem chłopaków i otworzyliśmy te drzwi. Widok jaki zastaliśmy przeraził nas, na podłodze była kałuża krwi a w niej leżała Emiliy. Liam szybko zadzwonił po karetkę, ja zatamowałem lecącą krew. Po chwili przyjechała karetka, ratownicy weszli do domu.
-Który z was zatamował krwotok?- spytał jeden.
-Ja..- powiedziałem.
-Dobra robota. Dzięki tobie żyje.- poklepał mnie po ramieniu. Zabrali ją do szpitala, bo straciła strasznie dużo krwi. Czy Zayn przejął się? Może troszeczkę, bo powiedział tej dziewczynie żeby sobie poszła i że nie chce jej znać. Wszyscy pojechaliśmy do szpitala Zayn się opierał, ale i tak pojechał, pojechaliśmy Vanem, Eleonor cało drogę płakała, Lou ję pocieszał, ale to nic nie dawało. Dziwi mnie tylko dlaczego Zayn udaje, że to go nie obchodzi? Przecież ją kocha, cały czas tak mówił i jeszcze mówił,  że nawet jak ona go nie będzie kochać, on zawsze ją będzie. A tu tak z dnia na dzień taka zmiana.. Na pewno on tak sam z siebie się nie zmienił.Dojechaliśmy do szpitala, wysiedliśmy z samochodu, ja od razu pobiegłem do szpitala, stanąłem przy recepcji.
-Dzień dobry! Czy może mi pani powiedzieć w jakiej Sali jest Emily Efron?- spytałem zdenerwowany.
-Ymm. A kim jest pan dla tej dziewczyny?- spytała
-Jej przyjacielem.
-Dobrze.. więc jest to sala 257. Ale pacjentka jest osłabiona, proszę jej nie denerwować i nie męczyć.- poprosiła.
-Dobrze dziękuje.- powiedziałem i pobiegłem szybko, szukać Sali.
-Na piętrze.- krzyknęła pielęgniarka.
Dziękuje.- odkrzyknąłem i wjechałem windą na pierwsze piętro, tam bez problemu znalazłem sale 257. Napisałem Lou gdzie majo szukać i weszłem do Sali…
-Cześć! Jak się czujesz?- spytałem siadając na krześle obok łóżka.
-zależy z jakiego punktu psychicznie źle a nawet bardzo, fizycznie, bywało lepiej.- sztucznie się uśmiechnęła….

##############################################################

Sorry za jakiekolwiek błędy , bo zawsze mogę coś pominąć , nie zauważyć czegoś. A tu macie gif , żeby poprawić nastrój lub choć na chwilę się uśmiechnąć po złym dniu ;)


poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział 9 . !


Kiedy weszłam do salonu , ona spojrzała na mnie.
-TO co się stało z tobą i Zayn’em? Lou coś tam mówił, ale ja nic nie zrozumiałam.- zaczęła El.
-Rozstaliśmy się.- Wystarczy?- spytałam.
-Nie.- powiedziała i zaczęłyśmy obie się śmiać, ale po chwili się uspokoiłyśmy.
-Okey..- opowiedziałam jej cało historie z Zayn’em aż do dziś…
-To nieźle się narobiło, ale nie rozumiem jednego, jeśli go kochasz to czemu mu nie wybaczysz?- spytała, w sumie na to pytanie ja też nie znałam odpowiedzi.
-Sama nie wiem, ja chcę ale coś mi na to nie pozwala, ile razy z nim rozmawiam mówię coś innego co chcę i zaczynam płakać.-powiedziałam smutno.
-To pewnie, twoje serce chce z nim być, ale rozum ci nie pozwala, skrzywdził cię bardzo. Nie dziwie się.- powiedziała i mnie przytuliła.
-Idziemy spać?- spytałam.
-Yhhymm.- El przytaknęła i poszłyśmy spać…
NASTĘPNEGO DNIA NA ZAKUPACH;
-A może ta?- naciskała El na kolejną kieckę.
-Nie.- odpowiedziałam setny raz.
-To którą? Mamy mało czasu..
-Tamta jest idealna na balangę.- wskazałam na czerwono kieckę bez ramiączek do połowy ud.
-Na serio! Idealna dla ciebie!
-No mamy kieckę a szpilki idealne do niej mam w domu, a teraz wracamy muszę Max’a wyprowadzić na spacer.
-Okey, okey.. chyba wszystko mamy.- mówiła zamyślona El.
NA SPACERZE Z MAX’EM;
Szłam sobie z Max’em przez park i nagle… Zobaczyłam Zayn’a z to jego dziewczyno, Max zaczął strasznie szczekać i się wyrywać, musiałam go mocno trzymać i się zawróciłam i wróciłam z nim do domu. Muszę go  oddać tacie, pojechałam do niego dałam mu Max’a i jeszcze trochę z nim pogadałam, pożegnałam się i wróciłam do domu, El już była w swojej kiecce.
-Em jesteś w końcu! Już 18, więc szybko się wykąp wysusz włosy i ubieraj się.- poganiała mnie El.
-El wyluzuj już idę. – Wykąpałam się i wysuszyłam włosy, wyszłam z łazienki owinięta w ręcznik, poszłam do pokoju wzięłam bieliznę i sukienkę. Wróciłam do łazienki i się ubrałam, później El mnie umalowała i uczesała, bo ona już była gotowa. Założyłam jeszcze szpilki i wyszłyśmy. Dochodziłyśmy już do domu chłopaków, muzykę słychać aż na ulicy, weszłyśmy a tam szok tyle ludzi i czuć odór alkoholu. Ona poszła do Lou, a ja usiadłam na kanapie i rozglądałam się. Cały czas mówiłam sobie pod nosem „Mamo pomóż mi.”…
Aż nagle zobaczyłam Zayn’a ciągnącego to swoją dziewczynę na górę, mogę się domyślić po co. Chciało mi się płakać, ale obiecałam sobie, że nie będę przy nim i przez niego płakać. Więc wyszłam do ogrodu, później coś mnie podkusiło i poszłam na górę stanęłam przy drzwiach Zayn’a pokoju, ale nic nie było słychać. Pociągnęłam za klamkę otwarte weszłam, nikogo nie było, usiadłam na łóżku i wspominałam chwile w tym pokoju te dobre jak i te złe. Siedziałam po ciemku, w pewnej chwili drzwi się otworzyły ja szybko weszłam do łazienki, jak byłam w niej to usiadłam na wannie. Do pokoju wszedł Zayn, poznałam po głosie, bo gadał do siebie.
-Kiedy ona mi da to wytłumaczyć? Gdyby dała, wtedy by może było inaczej.. To jest cholerne nieporozumienie, ona sama weszła mi do łóżka. A że ja byłem pijany to wykorzystała to.- mówił.
-Dobra to zrozumiałam, ale dlaczego całowałeś się z nią na sesji? I teraz z nią jesteś?!- wyszłam z łazienki.
-O Emily! Co tu robisz?
-Słucham jak Zayn Malik użala się nad sobą i chce żeby wyjaśnił mi jeszcze resztę.- powiedziałam siadając obok niego na łóżku.
-Okey.. całowałem się z nią bo menadżer kazał nam udawać, że ze sobą jesteśmy żeby był rozgłos, ona nie miała zastrzeżeń ale ja powiedziałem, że nie chce tego. I ona łazi za mną już od dobrego roku i się do mnie klei. A ty zawsze nas widzisz w złym momencie, uwierz mi ja jej nie kocham i nie chcę z nią być. Ja kocham tylko i wyłącznie ciebie.- powiedział i się zbliżył do mnie, ale ja wyciągnęłam rękę.
-Przyjaciele?- Zayn się zdziwił.
-Przyjaciele.- odpowiedział i mnie przytulił jak mi tego brakowało, ale nie mogę tak po prostu mu wybaczyć.
- Dobra to ja się zbieram.- powiedziałam wstając z łóżka.
-Odprowadzę cię!- szybko wstał z łóżka, wziął mnie za rękę.
-Okey, która godzina?- spytałam, nie zabrałam mojej ręki miło było znów trzymać się za ręce.
-20;50
-Dobra.. to jeszcze wcześnie.. może bym trochę się pobawiła na imprezie.. eh..- mówiłam do siebie.
-Dobra, udam że to normalne. No ale pomogę ci w wyborze i idziemy na imprezę.- powiedział Zayn, zgodziłam się, zeszliśmy na dół i zaczęliśmy się bawić jak reszta. A później straciłam rachubę i urwał mi się film….

piątek, 12 kwietnia 2013

Wzruszające.. Ja nie chcę końca 1D ! ;'c



################################################################################

Ja się popłakałam jak to oglądałam ;'c Nie chcę końca 1D ! Nie dopuszczam do siebie takiej myśli ! ;'c