TRANSLATE OUR BLOG TO YOUR LANGUAGE

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 7 . !


To był Zayn , tak dawno go nie widziałam , wcale się nie zmienił przez te 2 miesiące..
-To wysłuchasz mnie?- spytał przerywając moje przemyślenia. W pierwszej chwili miałam ochotę rzucić się na niego i pocałować, ale się powstrzymałam.
-Ja bym chciała ale..- urwałam bo zaczęły lecieć mi łzy. - Ja nie mogę, nie umiem zrozum to.- łzy zaczęły mocniej lecieć. Wstałam z ławki i zaczęłam odchodzić, zdziwiło mnie to, że on nic nie powiedział i nie szedł za mną, widocznie sobie odpuścił, ta myśl jeszcze bardziej mnie dobiła. Nie miałam siły iść, więc usiadłam pod pobliskim drzewem i rozpłakałam się na dobre, poczułam jak ktoś mnie unosi, ten ktoś wziął mnie na ręce  i zaczął nieść. Nie obchodziło mnie wtedy kto to był, nie miałam siły o tym myśleć, odpuściłam i położyłam głowę na jego ramieniu, a łzy nadal leciały mi strumieniami, ale w pewnej chwili zasnęłam.. Obudziłam się w znanym pokoju, to pokój.... Zayn’a zaczęłam się rozglądać, obok mnie leżał on, miał zamknięte oczy, spojrzałam na zegarek 18;35. Wstałam i już miałam wyjść z pokoju, kiedy Zayn się odezwał.
-Nie dasz mi nic wyjaśnić?- nic mu nie odpowiedziałam odwróciłam się podeszłam do łóżka i usiadłam na nim.
-Minęły prawie 3 miesiące, a ty nadal nie odpuszczasz, gdybyś nie całował się z nią wtedy na sesji zdjęciowej. Może i bym ci wybaczyła, ale teraz kiedy ty znalazłeś zastępstwo to jaki to ma sens? Nie chcę cię słuchać, twoich beznadziejnych tłumaczeń, nie chcę przez ciebie znów cierpieć. Przepraszam cię, ale za dużo łez wylałam przez ciebie, po nocach nie spałam, bo płakałam. Przez te 2 miesiące w Polsce, udawałam przed rodzino, że wszystko gra,a w nocy? Płakałam i użalałam się nad sobą. Kocham cię i zawsze będę o tobie pamiętać, ale ty zapomnij.- powiedziałam i pocałowałam go,a następnie wyszłam…..
ROK PÓŹNIEJ;
Minął rok od zdarzenia z Zayn’em, nadal go kocham i pamiętam o nim. Zmieniłam miejsce zamieszkania, a 1D? Zapomnieli o mnie, choć ja o nich nie, sledze ich losy i z tego co wiem to Zayn ma dziewczynę.. To boli, ale trudno sama do tego doprowadziłam, Katy i Alex nie odzywają się prawdopodobnie już wróciły z stażu w Paryżu. A i kupiłam sobie psa, Doga Niemieckiego i nazwałam go Max, to łagodny wielkolud. Właśnie idę z nim na spacer do parku, nagle w oddali zauważyłam znajomo mi postać chłopaka to.. Zayn? Z jego dziewczyno? O oł… założyłam kaptur i idę dalej z Max’em, który po chwili zaczął się szarpać i wyrwał się mi , zaczął biec w stronę Zayn’a i tej dziewczyny. Pobiegł prosto na Zayn’a i go przewrócił, a teraz na nim leży HAHAHA. Zaczęłam się chichotać pod nosem i zasłaniając twarz podeszłam do nich.
-Przepraszam nie chciałam, nie wiem co w niego wstąpiło.- zaczęłam mówić i wzięłam psa z Zayn’a śmiejąc się.
-Co cię tak śmieszy?! Że jestem cały brudny?! Przyśle ci rachunek z pralni!-Krzyczał.
-Nie dzięki.- powiedziałam.- I chyba gdzieś po drodze zgubiłeś swoją skromność chłopczyku.-dodałam ostro.
-Że co proszę?- spytał.
-Gówno.- odpowiedziałam i zaczęłam odchodzić.
-Nie umiesz powiedzieć mi tego twarzą w twarz, tylko się zasłaniasz?- powiedział i zdjął  mi kaptur z głowy *cholera* pomyślałam.
-Nie nie, umiem- powiedziałam i odeszłam szybkim krokiem, zostawiając zaskoczonego chłopaka. Przeszłam trochę i usiadłam na ławce, chowając głowę w ręce, nagle usłyszałam jego głos.
-Ej.. Co się stało?
-Nic.- odpowiedziałam.
-Przecież widzę, że jesteś smutna.
-A ty byś nie był?- spytałam bezradnie.
-Nie wiem, powiedz mi o co chodzi.- powiedział cały czas patrząc na mnie.
-Wtedy rok temu pamiętasz co ci powiedziałam?- skinął głową.- Powiedziałam to bo chciałam wiedzieć czy ci serio zależy, jeśli byś wtedy za mną wyszedł albo dobijał do mojego domu, zatrzymał wtedy w pokoju lub cokolwiek innego byś zrobił i powiedział dla ciebie dwa głupie słowa. To bym ci na pewno wybaczyła, bo dla mnie te słowa znaczą więcej niż jakikolwiek czyn. Ale ty najzwyczajniej w świecie sobie ODPUŚCIŁEŚ, bo skoro nie możesz mieć mnie, każda inna cię będzie chcieć. Co nie? To chyba ci wystarczy, a teraz wracaj do swojego jakże cudownego życia ze swoją cudowną dziewczyną.- wyrzuciłam z siebie to wszystko co myślałam. A on? Zupełnie jak rok temu został i nic nie zrobił, ja wróciłam do domu. Zobaczyłam, że jest dopiero 14;00, więc wypuściłam Max’a do ogrodu i postanowiłam iść na grób mamy. Tak jak rok temu w drodze na dzmentarz kupiłam znicz i kwiaty…. Stałam już nad grobem mojej mamy zapaliłam znicz i postawiłam kwiaty, usiadłam na ławce i zaczęłam opowiadać co się wydarzyło u mnie przez ten czas…..

######################################################################

Trochę krótki, ale jest ;) Mam nadzieję , że jeśli to przeczytacie to ZOSTAWICIE KOMENTARZ ;)

1 komentarz: