Jak rano wstałam to się wykąpałam,
później wysuszyłam włosy, ubrałam się, zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Jak
zjadłam było po 11, poszłam do salonu i włączyłam TV, zaczęłam oglądać w między
czasie zasnęłam obudził mnie SMS od Zayn’a
*Musimy porozmawiać. Teraz!! Czekam w parku przy fontannie.*-
przestraszyłam się, bo dla mnie to znaczyło, że chce ze mną zerwać.. ale miałam
nadzieje, że to coś innego, szybko ubrałam buty i wybiegłam z domu, najpierw go
zamykając. Dobiegłam do fontanny on już tam był, miał poważny wyraz twarzy.
-O co chodzi?- spytałam i chciałam go
pocałować, ale on się odsunął. Już wiedziałam, że chce ze mną zerwać i zrobiło
mi się smutno, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego.
-słuchaj, to nie ma sensu ja cie już
nie kocham, a udawać mi się nie chce.- powiedział na spokojnie z uśmiechem na
twarzy, a mi zaczęły lecieć łzy.
-Zayn jesteś
dla mnie wszystkim i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie… Odejdź jeśli tego
chcesz, ale ja nie mam po co żyć bez ciebie.- powiedziałam i się odwróciłam,
ale Zayn złapał mnie za rękę.
-Nie rób nic głupiego, życie leci
dalej, czasami po prostu tak się dzieje.- spojrzał w moje oczy, ja nic nie
powiedziałam tylko wyrwałam rękę i płacząc wróciłam do domu. Napisałam dwa
listy.
*Do chłopaków*
Byliście dla mnie wszystkim,
przepraszam was, że wam to robię. Nie wincie za to Zayn’a to był mój wybór..Ale
nie mogę bez niego, żyć, bez niego moje życie nie ma sensu. A wy? Byliście dla
mnie jak bracia , przyjaciele , rodzina.. lepszych przyjaciół, braci nie mogę sobie wyobrazić.. Każdy z was ma coś co dopełnia was w jakiś
sposób.. Kocham was. Mimo, że nie byliście moją rodziną, ja czułam jakby
właśnie tak było.. ;)
Wasza Emily xx
*Do Zayn’a*
Nie wiem dlaczego ty mi zadałeś tyle
bólu, choć zapewniałeś, że mnie kochasz.. Ja cię kocham.. Kiedy mówiłam, że
nie.. cóż kłamałam.. Przepraszam cię, że to zrobiłam.. ale ja po prostu nie
umiem bez ciebie żyć, jesteś jak narkotyk, a ja się od ciebie uzależniłam… I
proszę cie nie obwiniaj się za to.. to był tylko i wyłącznie mój wybór..
uznałam, że tak będzie lepiej.. i pamiętaj po mimo tego, że nie ma mnie wśród
was osobo, to nie znaczy, że nad wami nie czuwam.. ja zawsze będę nad wami
czuwać i przy was być.. pamiętaj o tym..
Na zawsze twoja
Emily xxx
*Do Taty*
Tato kocham cię , przepraszam że ci to
zrobiłam , ale nie umiałam żyć z taką myślą.. Ale nie martw się będę czuwać nad
tobą z góry , razem z mamą. Nie przejmuj się tym , że mnie nie ma , bo życie
leci . Ale nie zapominaj o mnie . Kocham cię . !
Twoja kochana
córeczka Xx
Schowałam listy do kopert. Na kopertach
napisałam „do Zayn’a” , „do chłopaków” i „Do taty”, założyłam bluzę i kaptur na
głowę. Wyszłam z domu i do koperty chłopaków włożyłam klucz od mojego domu.
Włożyłam listy do ich skrzynki w bramce teraz są chyba na wywiadzie, tacie też
włożyłam do skrzynki w bramce w tej chwili jest w pracy. Jak włożyłam te listy
to poszłam na najbardziej ruchliwą ulice w Londynie, stałam na krawędzi
chodnika, z rękoma w kieszeniach bluzy.
-Dobra teraz, albo nigdy.-
powiedziałam pod nosem i wyszłam na ulice, zobaczyłam jak samochód jedzie
prosto na mnie i poczułam straszny ból.. a później zobaczyłam tylko ciemność..
[ Harry ]
Byliśmy na wywiadzie, ja zapomniałem
wyciszyć telefon zaczął dzwonić.
-Ktoś tu chyba zapomniał wyłączyć
telefon.- powiedziała prezenterka.
-Tak przepraszam bardzo.- spojrzałem
na wyświetlacz tata Emily..
-Musze to odebrać.- powiedziałem i
zeszłem z planu..
Rozmowa.;
*Słucham pana.
*Harry… Ona nie żyje.
*co?! Gdzie mam przyjechać?
*Na najbardziej ruchliwą ulice szybko!
Rozłączyłem się i momentalnie zaczęły
mi lecieć łzy.
-Chłopaki.. chodźcie szybko.-
powiedziałem załamującym się głosem.
-Co się stało?- zdziwili się.
-Ona.. ona.. nie.. ży..- nie
dokończyłem i się rozpłakałem, chłopaki chyba sobie dopowiedzieli, bo im tez zaczęły
lecieć łzy.
-Musimy jechać..- powiedziałem jeszcze
i wyszliśmy ze budynku.- na najbardziej ruchliwą ulice.- burknąłem przez płacz
do Liam’a, który prowadził, pojechaliśmy tam, było pełno ludzi, policja, pogotowie.. szybko
wysiedliśmy z samochodu i podbiegliśmy tam.
-Co się tu stało?- spytałem starszej
kobiety.
-Dziewczyna, stała na krawędzi
chodnika, a w pewnej chwili weszła na ulice..
jeden samochód wjechał prosto na nią, bo nie zdążył wyhamować.
Dziewczyna była drobna nie przeżyła tego- powiedziała staruszka i poszła, ja
non stop ocierałem łzy.
-Jesteście.- podszedł do nas jej tata.
-Tak.. czy.. czy możemy jakoś pomóc?-
spytał Liam.
-Nie.. jedźcie do domu za 3 dni będzie
pogrzeb.- powiedział, my pojechaliśmy do domu.
-Ej są jakieś listy!- powiedział Lou,
wyjmując dwa listy ze skrzynki.- Jeden do nas wszystkich.. a jeden do Zayn’a.-
dał mu list, który był jego i weszliśmy do domu, poszliśmy do salonu i Lou
zaczął czytać list.
- Jesteście dla mnie wszystkim,
przepraszam was, że wam to robię. Nie wincie za to Zayn’a to był mój wybór..Ale
nie mogę bez niego, żyć, bez niego moje życie nie ma sensu. A wy? Byliście dla
mnie jak bracia, przyjaciele rodzina.. lepszych braci, przyjaciół nie mogę sobie wyobrazić.. Każdy z was ma coś co dopełnia was w jakiś
sposób.. Kocham was. Mimo, że nie byliście moją rodziną, ja czułam jakby
właśnie tak było.. ;) Wasza Emily xx -
przeczytał ze łzami..
[ Zayn ]
Jak Lou przeczytał ten list to
poszedłem do swojego pokoju, cały czas chce mi się płakać i obwiniam się o to,
że ona nie żyje.. Otworzyłem list i zacząłem czytać..
- Nie wiem dlaczego ty mi zadałeś tyle
bólu, choć zapewniałeś, że mnie kochasz.. Ja cię kocham.. Kiedy mówiłam, że
nie.. cóż kłamałam.. Przepraszam cię, że to zrobiłam.. ale ja po prostu nie
umiem bez ciebie żyć, jesteś jak narkotyk, a ja się od ciebie uzależniłam… I
proszę cie nie obwiniaj się za to.. to był tylko i wyłącznie mój wybór..
uznałam, że tak będzie lepiej.. i pamiętaj po mimo tego, że nie ma mnie wśród
was osobo, to nie znaczy, że nad wami nie czuwam.. ja zawsze będę nad wami
czuwać i przy was być.. pamiętaj o tym.. Na zawsze twoja Emily xxx - przeczytałem
i zaczęły mi lecieć łzy.. to prze zemnie.. zeszłem na dół.
-To przeze mnie jestem idioto!-
powiedziałem jak wchodziłem do salonu.
-Nie to nie twoja wina.- powiedział
Harry.
-Tak to moja wina.- powiedziałem.
[ Harry ]
-Dobra Zayn, jesteśmy jak bracia, ale
spójrzmy prawdzie w oczy to jest twoja wina. Kochałeś ją a dałeś jej do
zrozumienia, że jej nie kochasz. Dlaczego to zrobiłeś? Dlatego, że nie poszła z
tobą do łóżka przez ten czas co byliście razem? Nie prędzej to później by to
zrobiła, bo cie kochała. A ty jej nie pozwoliłeś.- powiedziałem to co wszyscy z
nas myślą, a Zayn spojrzał na mnie dziwnie.
-A ty co możesz wiedzieć o prawdziwej
miłości? Nigdy nie byłeś w poważnym związku z dziewczyną w twoim wieku lub
młodszą. Ty zawsze wybierasz te starsze. Nie ma to jak 30-stolatki.- pokazał
kciuk w górę i wyszedł..
POGRZEB EMILY;
Zayn od sytuacji, nie przychodzi do
domu.. teraz pierwszy raz go widzę od tamtej kłótni między nami.
-Zayn, przepraszam poniosło mnie.-
powiedziałem do niego.
-Taa jasne.. powiedziałeś to co
myślisz.- odpowiedział.
-Ale Zayn, bez ciebie nie ma zespołu..-
powiedziałem, a on tylko wzruszył ramionami….
####################################################################
Kiedy Emily zginie będzie opowiadał Harry , a jeśli ktoś inny to będzie pisane jak zawsze ;) Już prawie koniec tej historii ;c I naprawdę przepraszam za błędy .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz