Obudziłam się rano, ale co jest dziwne
nie miałam kaca, ostatnie co pamiętam z wczoraj to jak całowałam się z
Zayn’em.. nic więcej.. po prostu pustka. Rozejrzałam się po pokoju, to jest mój
pokój, spojrzałam na bok, obok mnie leżał Zayn.. „O boże co my robiliśmy?!”-
pomyślałam.
-Wstałam z łóżka, ubrałam się
wykonałam poranną toalet i zeszłam do kuchni. Po chwili z góry zbiegł Zayn i
zaczął pić wodę, wypił cało butelkę na raz.
-Cooo ? Kac morderca nie ma serca -
zaśmiałam się.
-A ty nie masz!?- zrobił wytrzeszcz - Wypiłaś
więcej ode mnie.- Dodał.
-Yyy, nie.- odpowiedziałam a on zrobił
wyszczerz.- no co?- spytałam.
-Na serio?- zdziwił się.
-tak.- odpowiedziałam, a on już nic
nie odpowiedział.- A tak wgl to jak tu doszliśmy?- spytałam po chwili.
-Chyba
przyszliśmy jak impreza się
skończyła…- odpowiedział.
-A czy my?.. wiesz..- zacięłam się.
-Nie, nie.. nie martw się.-
odpowiedział.- no chyba, że chcesz.- poruszał zabawnie brwiami.
-A dlaczego spałeś w moim łóżku?-
wyminęłam to pytanie ze strony Zayn’a.
-Nie wiem..- odpowiedział tajemniczo.
A ja poszłam do salonu i usiadłam na kanapie, włączyłam TV i oglądałam. Po
jakimś czasie poczułam pocałunki na szyi i karku…
-Zayn.. ni..- nie dokończyłam, bo Zayn
pocałował mnie, chwile się całowaliśmy.
-Dobra Stop!- powiedziałam.
-Co?- zdziwił się.
-Przyjaciele raczej nie mają takich
relacji między sobą.- powiedziałam.
-W moim świecie mają.- powiedział.
-Dobra.- powiedziałam.
-Na serio? Spytał.
-nie.- odparłam.
-dobra, tak pogrywasz? To ja też
zagram.- powiedział wkurzony i wyszedł… Ja do wieczora oglądałam Tv, na
wieczór wykąpałam się, ubrałam piżamy i poszłam spać…
Obudziłam się rano i od razu, zerwała
się z łóżka, poszłam się ubrać, wykonałam poranną toaletę, zjadłam coś i
poszłam do chłopaków. Szłam ze słuchawkami w uszach, aż stanęłam pod drzwiami domu chłopaków, wyłączyłam piosenki, wyjęłam słuchawki z uszu i zapukałam.
Otworzyła mi El.
-Hej, mogę wejść? I przyniosłam ci
rzeczy twoje.- powiedziałam.
-Hej, tak wejdź i dzięki za rzeczy.-
powiedziała wpuszczając mnie do domu i biorąc odemnie swoje rzeczy, przeszłyśmy
do salonu.
-Dlaczego znów się z nim pokłóciłaś?
Wczoraj było dobrze.- powiedziała.
-Jak to? Przecież.. ale.. a no tak.-
powiedziałam.
-No to ?! Ja chce wiedzieć wszystko.-
powiedziała.
-Dobra..- opowiedziałam jej cało
historie i wgl co się rano stało wczoraj…
-Nieźle…- Powiedziała.- A może jesteś
głodna?- spytała po chwili.
-A co masz?
-Naleśniki z nutellą i kakao.
-Naleśniki, zawsze.- wyszczerzyłam
się, poszłyśmy do kuchni El podała mi naleśniki i kakao. Zaczęłam, jeść ona też
jadła. W pewnym momencie do kuchni wszedł Zayn.
-Cześć- powiedziałam obojętnie.
-Cześć – odpowiedział takim samym
tonem głosu i zaczął robić sobie coś do jedzenia. Do kuchni weszła jakaś laska
i przytuliła go od tyłu, a następnie pocałowała w usta Zayn jej powiedział, że
wygląda śliczne. Tak samo mi mówił kiedy u niego nocowałam i byłam w tej bluzce
rano.. coś mnie tchnęło i wyszłam do salonu, El wyszła za mną.
-Ty go kochasz.- powiedziała na
wstępie.
-Nie.- odpowiedziałam stanowczo.
-Nie mówisz mi nic, ja wiem że ty go
KOCHASZ.- powiedziała
-Nie, a nawet jeśli to co?
-To co? Spoko, ukrywaj w sobie to do
końca życia i cierp.- powiedziała z kpiną.
-Nie prawda, nie cierpię.- powiedziałam
bliska płaczu, a wtedy z kuchni wyszedł Zayn obściskując się z tą swoją
lafiryndą. Ja bez słowa ze łzami w oczach pobiegłam na górę, na schodach
minęłam się z Harry’m. weszłam do łazienki i się w niej zamknęłam, usiadłam na
płytkach i zaczęłam płakać..Ale po chwili podniosłam głowę, otarłam łzy i
zaczęłam rozglądać się za żyletką, leżała na umywalce, wzięłam ją i trzymałam
nad ręką, bo trochę się wachałam…
Ale jak pomyślałam o tym co było przed
chwilą, przecięłam skórę.
-Ał..- powiedziałam cicho i zaczęła
lać się krew, której było coraz więcej. Ktoś się dobijał do łazienki chyba
Harry.
-Emily nie rób nic głupiego! Słyszysz
mnie!- To było ostatnie co usłyszałam, potem był tylko szum i zamknęłam oczy…
[Harry]
Stałem pod drzwiami łazienki i
krzyczałem.. ona się nie odzywała szybko zawołałem chłopaków i otworzyliśmy te
drzwi. Widok jaki zastaliśmy przeraził nas, na podłodze była kałuża krwi a w
niej leżała Emiliy. Liam szybko zadzwonił po karetkę, ja zatamowałem lecącą krew. Po chwili przyjechała karetka, ratownicy weszli do domu.
-Który z was zatamował krwotok?-
spytał jeden.
-Ja..- powiedziałem.
-Dobra robota. Dzięki tobie żyje.-
poklepał mnie po ramieniu. Zabrali ją do szpitala, bo straciła strasznie dużo
krwi. Czy Zayn przejął się? Może troszeczkę, bo powiedział tej dziewczynie żeby
sobie poszła i że nie chce jej znać. Wszyscy pojechaliśmy do szpitala Zayn się
opierał, ale i tak pojechał, pojechaliśmy Vanem, Eleonor cało drogę płakała,
Lou ję pocieszał, ale to nic nie dawało. Dziwi mnie tylko dlaczego Zayn udaje,
że to go nie obchodzi? Przecież ją kocha, cały czas tak mówił i jeszcze
mówił, że nawet jak ona go nie będzie
kochać, on zawsze ją będzie. A tu tak z dnia na dzień taka zmiana.. Na pewno on
tak sam z siebie się nie zmienił.Dojechaliśmy do szpitala, wysiedliśmy z
samochodu, ja od razu pobiegłem do szpitala, stanąłem przy recepcji.
-Dzień dobry! Czy może mi pani
powiedzieć w jakiej Sali jest Emily Efron?- spytałem zdenerwowany.
-Ymm. A kim jest pan dla tej
dziewczyny?- spytała
-Jej przyjacielem.
-Dobrze.. więc jest to sala 257. Ale
pacjentka jest osłabiona, proszę jej nie denerwować i nie męczyć.- poprosiła.
-Dobrze dziękuje.- powiedziałem i
pobiegłem szybko, szukać Sali.
-Na piętrze.- krzyknęła pielęgniarka.
Dziękuje.- odkrzyknąłem i wjechałem
windą na pierwsze piętro, tam bez problemu znalazłem sale 257. Napisałem Lou
gdzie majo szukać i weszłem do Sali…
-Cześć! Jak się czujesz?- spytałem
siadając na krześle obok łóżka.
-zależy z jakiego punktu psychicznie źle a nawet bardzo, fizycznie, bywało lepiej.- sztucznie się uśmiechnęła….
##############################################################
Sorry za jakiekolwiek błędy , bo zawsze mogę coś pominąć , nie zauważyć czegoś. A tu macie gif , żeby poprawić nastrój lub choć na chwilę się uśmiechnąć po złym dniu ;)

super ;)
OdpowiedzUsuń