Jak siedziałam , zaczęłam jej
opowiadać co się wydarzyło ..
- Wiesz mamo dokładnie rok temu, powiedziałam
co czuje do Zayn’a i, że on ma o mnie zapomnieć, ale ja o nim nie zapomnę nigdy
i że go kocham. Chciałam zobaczyć czy mu na mnie zależy a on co? Nic zostawił
mnie z tym, on nawet za mną nie poszedł. Wyjechałam po tym do Polski widziałam
się z tatą i z dziadkami, po 2 miesiącach wróciłam, a wtedy nic, ale ty o tym
wiesz, bo przecież chyba ci mówiłam, ale potem jak wyszłam z dzmentarza to
usiadłam pod drzewem i płakałam.- wyjaśniłam mamie jeszcze to wszystko do dziś,
jak spotkałam Zayn’a. Wróciłam do domu.. Siedziałam na kanapie z Max’em, ale
nagle zadzwonił domofon, wyszłam na zewnątrz trzymając Max’a za obroże przy
sobie, bo strasznie szczekał. Była 18 coś, a o tej porze roku było już ciemno,
bo była jesień. Więc wyszłam do bramki, przed nią stało pięciu facetów, których
doskonale znałam.
-Czego chcecie?- spytałam
nieprzyjemnie.
-Ale ładnie witasz przyjaciół-
powiedział Harry.
-Tylko, że ja już nie mam przyjaciół.-
powiedziałam oschle.
-A my to co?- Louis.
-A wy? Jak wogule śmiecie mnie
nachodzić? Nagle wam się przypomniałam?- powiedziałam.
-Zmieniłaś się, kiedy się taka
stałaś?- odezwał się Liam.
-Wtedy kiedy opuścili mnie przyjaciele
i chłopak, wtedy kiedy musiałam zacząć polegać na samej sobie.- powiedziałam z
łzami w oczach.
-Ale my myśleliśmy, że nie chcesz nas
znać, nawet nie powiedziałaś, że wróciłaś.- Niall.
-Skoro przez 2 miesiące kiedy byłam w
Polsce nie odzywaliście się, to nie chciałam wcinać się w wasze wspaniałe
życie.
-Bez ciebie nie było takie wspaniałe-
powiedział Zayn.
-Jakoś do tej pory ci się układało
beze mnie.- powiedziałam smutno, ale zarazem chłodno.
-A skąd wiesz jakie było? I mamy tu
tak stać?- Zayn.
-Gdybym była nie miła to bym
powiedziała „tak” i mam też wielką ochotę tak powiedzieć, ale moje wychowanie
nie pozwala mi na to więc powiem. Wejdźcie.
-Możemy?- Louis.
-Tak- przytaknęłam.
-Tylko trzymaj to... to wielkie coś z dala ode mnie.- powiedział przerażony Niall.
-To wielkie coś to Max, moja mała
psinka.- powiedziałam głaszcząc psa. I się uśmiechnęłam szczerze.
-Mała?! Mała?! To potwór z LOCH NEES!-
dramatyzował Lou jak wchodziliśmy do domu.
-Więc czujcie się jak u siebie.-
powiedziałam i włączyłam TV.
-Tak, jak u siebie… Tylko ten pies mi
na to nie pozwala!- Harry. Ja tylko wzruszyłam ramionami i usiadłam na kanapie,
obok mnie usiadł Louis, a z drugiej strony Zayn, Liam na fotelu, Harry na
drugim... A, że przy mnie siedział Zayn to przeniosłam się na podłogę, a Max
ułożył na moich nogach swoją głowę. Trochę powarczał, ale go uspokoiłam i już
spokojnie leżał, a ja go głaskałam. Po jakiejś godzinie zaczął się wiercić,
wstał i zaczął ciągnąć mnie za rękaw bluzy, którą miałam na sobie i już
wiedziałam, że chce mnie wyciągnąć na dwór do zabawy. Spojrzałam na zegarek 19.
-Wybaczcie, ale muszę wyjść na dwór.-
powiedziałam.
-Po co?- Harry, ja tylko wskazałam na
psa, który ciągnie mnie za rękaw bluzy.
-Max chodź- powiedziałam biegnąc w
stronę drzwi balkonowych, prowadzących do ogrodu. Uciekałam przed Max’em, ale w
końcu mnie dopadł i powalił na trawę, leżał sobie na mnie i nic go nie
obchodziło, że ja chcę wstać.
-Ej, chłopaki pomóżcie mi!-
krzyknęłam.. nic.- No błagam was!- dodałam, a wtedy Niall wyleciał do ogrodu,
ale jak zobaczył co się stało to wrócił do domu. Po nim wyszedł Zayn i pomógł
mi, ja wstałam i się otrzepałam, poszłam do domu, do swojego pokoju i się
przebrałam. Jak się przebrałam usiadłam do pianina, zaczęłam, grać „Torn” i
śpiewać, gdy skończyłam usłyszałam pojedyncze oklaski. Kiedy się obejrzałam w drzwiach stał Zayn.
-Kiedy się tobie to znudzi? Albo nie.
Może tak, kiedy ja ci się znudzę?- spytałam
-Nigdy bo,…. Cię kocham- powiedział z
uczuciem.
-Długo nad tym myślałeś zanim to
powiedziałeś?
-Nie, bo ja tak myślałem od zawsze-
powiedział smutno.
-To dlaczego tego nie powiedziałeś,
wtedy kiedy ja ci to wyznałam?- spytałam ze łzami w oczach..
-Sam nie wiem.- odparł.
-Ale teraz to już nieważne, to są
tylko puste słowa- powiedziałam i usiadłam na łóżku, usłyszałam jak drzwi od
mojego pokoju się zamykają z trzaskiem, a później złego Zayn’a mówiącego;
-Chłopaki idziemy!- i znów trzask drzwi.... Siedziałam bez słowa, a z oczu leciały mi łzy..
-Co ja narobiłam?!- krzyknęłam po jakichś 20 minutach łapiąc
się za głowę i zaczęłam bardziej płakać.
-Zawsze można to zmienić- powiedział Louis , rozpoznałam jego głos.
-Zostaw mnie !-
krzyknęłam.
-Ja chciałem pomóc- mówił, podniosłam
głowę..
-A niby jak chcesz pomóc, już nie da
się niczego naprawić.- powiedziałam rozpaczliwie.
-Da się, wszystko się da. W piątek
jest u nas impreza przyjdź.- powiedział wesoły Louis.
-Taa.. tylko, że to już jutro. No ale
dobra.
-A co chcesz ubrać?- spytał
-No nie wiem jakieś dżinsy i blu…- nie
dał mi dokończyć.
-Co?!- krzyknął i spojrzał na mnie
dziwnie.
-No co?- spytałam
-Na imprze to chyba sukienka?-
powiedział.
-Nie to nie w moim stylu…-
odpowiedziałam.
-No ale byłaś już na jakiejś
imprezie?- spytał.
-No, żeby tylko jednej.
-No to chyba byłaś w sukienkach na
nich?
-Tak, ale..
-Nie ma żadnego „ALE”.- Powiedział.-
Eleonor choć już.- dodał po chwili, a do pokoju weszła jakaś dziewczyna
wyglądająca na miłą.
-ymm… kto to?- spytałam
-To Eleonor moja dziewczyna.-
wyjaśnił.
-Dla znajomych El- przywitała się.
-A ja Emily, dla znajomych Em.-
uścisnęłam jej dłoń.
-Miło mi.- Eleonor.
-Mi też.- uśmiechnęłam się.
-To my już musimy się zbierać, bo El
jedzie do mnie na noc.- Lou.
-Może zostać u mnie.- zaproponowałam.
-Dobry pomysł i jutro pójdziemy na zakupy,
sorry Lou, ale zostaje.- pocałowała go w policzek.
-To ja idę po twoje rzeczy.- jak
poszedł po rzeczy El to się trochę o sobie dowiedziałyśmy. Lou przyniósł rzeczy
El, pożegnali się i pojechał, ja zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do salonu w
którym była El….
#######################################################################
Przepraszam jeśli są jakiekolwiek błędy ;)
troche śmieszny ten roździał ;) Najpierw napisałaś, że było 5 osób a później niewiadomo z kąd pojawiła się Eleonor. Ale ogólnie to ok ;)
OdpowiedzUsuń